wtorek, 18 lutego 2020

"Śniła mi się miłość” ks. Marek Chrzanowski FDP

Gdy zobaczyłam na stronie Wydawnictwa Bernardinum zapowiedź nowej powieści ks. Marka Chrzanowskiego, uśmiechnęłam się promiennie. Przeczytałam dotychczas niewiele pozycji tego autora, ale każda zostawiła we mnie jakiś ślad. Wiedziałam, że tej powieści odpuścić nie mogę!



Tym razem ksiądz Marek przeprowadza nas przez serca (tak, nie tylko wydarzenia, ale i serca) młodych ludzi szukających miłości. 

Wydawać by się mogło, że bohaterów tej powieści jest dwoje, ale to tylko pozory… Tak naprawdę wokół Julii i Bartosza dzieje się wiele różnych zdarzeń, w których pojawiają się kolejne postaci.


Poznajemy przyjaciółkę dziewczyny i jej rodziców. Widzimy w jak zawiłej sytuacji życiowej są i jak radzą sobie ze swoim brakiem, bólem, zaskakującymi sytuacjami. Przyglądałam się temu, jak Julia uczyła ich życia – bo ta bohaterka bez wątpienia odegrała w ich historii niebagatelną rolę.

Bartosz i jego rodzice, którzy zachowują się jak małe dzieci biegające jak pies za własnym ogonem. Szczerze? Denerwowały mnie te dwie postaci, ale autor tak poprowadził mnie po historii ich życia, że zapierało mi dech!

W międzyczasie poznajemy ks. Józefa i podopiecznych rekolekcji dla osób niepełnosprawnych. Widzimy ile w tych ludziach zagubienia, ale i bezgranicznej tęsknoty za miłością.



Wiele osób, zdarzeń, miejsc. Wszystko przeplatane mailami, które piszą do siebie Julia i Bartosz. Ich historia wydawać się może nierealna, błaha, infantylna. Ale czy życie czasem takie nie jest?

Nie wiem jak ks. Marek to zrobił, ale miałam poczucie, że weszłam w świat bohaterów – w ich serca i dusze. Nie po to by sobie posiedzieć i poplotkować, ocenić, wyśmiać, ale raczej po to by przyjrzeć się samej sobie. 

Polecam tę książkę każdemu, kto szuka chwili spokoju i oddechu. Dużo w niej ciszy, która przenika do wnętrza czytelnika. Dużo zdarzeń, które sprawiają, że lektura nie nuży, ale wciąga z pytaniem: co dalej? Dużo w niej miłości – tej zwykłej, ludzkiej i tej, która choć niewidzialna, niesie ze sobą niezwykłą siłę.



Książka zdecydowanie daje poczucie sensu. I za to bardzo Autorowi dziękuję!

Tytuł Śniła mi się miłość
Autor ks. Marek Chrzanowski FDP
Liczba stron 256
Wydawnictwo Bernardinum

wtorek, 11 lutego 2020

„Panie, Ty wszystko wiesz” ks. Piotr Kieniewicz MIC

Trafiają do mnie czasem lektury, które trudno opisać wprost – jasno, klarownie, bez zbędnych opisów i przydługich wstawek. Przyznaję, że z najnowszą książką ks. Piotra Kieniewicza mam niemały problem…



Publikacja składa się z kilku rozdziałów, w każdym z nich dostajemy oddzielne rozważania. Choć wszystkie połączone są ze sobą w logiczną i spójną całość, każde z nich jest tak jakby oddzielnym bytem, bo dotyka innych strun w sercu czytelnika.

Autor opiera rozważania na Piśmie Świętym i co jest bardzo charakterystyczne w tej publikacji – na swoich własnych doświadczeniach, którymi dzieli się bardzo otwarcie i szczerze.



Refleksje w pewien sposób krążą wokół tematu krzyża. Nie jest to jednak wielkopostny traktat do umartwień. Osobiście lekturę odebrałam bardziej jako zachętę do głębszej relacji z Tym, który pokochał mnie tak mocno, że za mnie umarł. 

Głębokie spojrzenie, okraszone doświadczeniem człowieka, który szuka i w jakiś sposób znajduje. Dzieli się tym co i jak widzi. Mnie te rozważania przekonały, dotknęły i sprawiły, że po przeczytaniu długo nie potrafiłam nic o nich napisać.
I nawet gdy nie mogę uleczyć ran czy chorób – nadal mogę kochać. Mogę zatrzymać się przy cierpiącym sercu i otoczyć je miłością i modlitwą. Mogę wysłuchać twojej skargi, mogę otrzeć twoje łzy lub płakać razem z tobą. Mogę się z tobą modlić. Str. 117
Rozważania, które proponuje nam autor są krótkie i logicznie ze sobą powiązane, ale mam wrażenie, że można czytać je ciągiem, jak i osobno – gdy tylko będziemy czuć potrzebę by do nich wrócić. 

Wracałam do nich często – nie potrafiłam odłożyć tej książki na długo. Przyciągała mnie nie tylko biblijna analiza wydarzeń (choć jest rzetelna i na bardzo wysokim poziomie), dotykały mnie również refleksje autora – choć napisane są w sposób bardzo nienachalny. Tak, jakbym słuchała go z kubkiem kawy w ręku…
Chcę tylko być do Niego podobny. Mogę uwierać jak kamień w bucie, byle bym to robił tak, jak On. Mam dawać siebie tak, jak On, choć spodziewam się, że wówczas świat potraktuje mnie tak samo, jak potraktował Jego. Str. 200
Czy udało się autorowi to choć trochę? Nie wiem – zostawiam to ocenie każdemu z czytelników, bo jak sądzę – każdego z nas ta książka może poruszyć na różne sposoby. W to, że poruszy choć trochę nie wątpię. 

Polecam – nie tylko na okres zbliżającego się Wielkiego Postu, choć uważam, że to pozycja idealna do krótkich, ale sensownych, wartościowych rozważań na ten czas. 

Dziękuję Wydawnictwu PROMIC za egzemplarz książki!

Tytuł Panie, Ty wszystko wiesz
Autor ks. Piotr Kieniewicz MIC
Liczba stron 208
Wydawnictwo PROMIC

czwartek, 6 lutego 2020

„Picie w zachwycie” Paweł Cwynar

Lubię poznawać historie ludzkiej przemiany. Budzą mnie z życiowego letargu, pokazują jak wiele może się zmienić w człowieku i że nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Opowieść Pawła Cwynara jest jednak dla mnie pod wieloma względami wyjątkowa.



Pierwszy raz zetknęłam się z jego twórczością w 2017 roku, gdy recenzowałam powieść Wysłuchaj mnie, proszę tutaj.
 
Nie ukrywam, że czekałam na kolejne publikacje. Nie spodziewałam się jednak, że autor odsłoni przed nami siebie w krótkiej, ale niezwykle mocnej autobiografii.

Nie jest to opowieść o całym życiu, każdym kroku. To kompendium, zarys. Autor opowiedział nam swoją historię wejścia na drogę przestępczą, wspomniał o swoich przygodach w kolejnych zakładach karnych. Jednak nie po to, by się tym chwalić, ale pokazać jak łatwo stoczyć się w dół. To, co jest niezwykle istotne – celem książki nie jest przedstawienie własnego życiorysu, ale pokazanie jak podstępny i zgubny jest nałóg i jak wielką role odegrał w życiu Pawła Cwynara.
Wtedy jeszcze nie byłem świadomy, że przy naszym stoliku siedział ktoś jeszcze. Ktoś, kto takich jak my po kilku, kilkunastu lub kilkudziesięciu latach, przeżuwszy, wypluwał gdzieś w bramie, pod schodami lub płotem. Wyzutych z marzeń, planów, ambicji, pasji i nadziei. Zobojętniałych na wszystko i obojętnych wszystkim. Naszym towarzyszem był nałóg. Str. 35
Przeczytałam tę książkę jednym ciągiem. Lektura wciąga i sprawia, że czytasz bez oznak życia, bo napisana jest wartko, łatwo i bardzo wprost. Autor pisze o swoim życiu bardzo szczerze, czym ujął mnie w tej książce niejednokrotnie. Odsłonił duży kawałek swojej historii, wystawiając się tym samym na spojrzenie mu w głąb serca. 



Jestem bardzo wdzięczna Autorowi za to, jak wprost opowiada o swoim nawróceniu i o tym, jak ono wyglądało. Nie jest to cukierkowa opowieść, ale szczera do szpiku historia zmagań z nałogiem, żądzą, wewnętrznym brakiem. 

Czytam sporo ludzkich świadectw, mało które tak mocno mnie porusza. W mało które wierzę tak, jak w opowieść Pawła Cwynara – zero koloryzowania, szczerość do bólu i stanięcie w prawdzie to niewątpliwie największe atuty tej publikacji i samego autora.



Niejednokrotnie podczas lektury myślałam o tym, że ta mała i niepozorna publikacja powinna trafić w ręce nastolatków jako lektura obowiązkowa – mogłaby uratować niejednego przed wejściem na równie pochyłą albo przynajmniej pokazać mu, że ruina, którą być może w sobie nosi nie jest jedynym światem.

Czy polecam? Zdecydowanie.

Dziękuję Autorowi i Wydawnictwu Franciszkanów Bratni Zew za egzemplarz książki do recenzji.

Tytuł Picie w zachwycie
Autor Paweł Cwynar
Ilość stron 132
Wydawnictwo Franciszkanów Bratni Zew 


Książkę można nabyć m.in. u Wydawcy

„Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga”

Trafiają mi się czasami takie książki, które rozkładają zupełnie na łopatki. Hewel zostawił mnie niby napełnioną po brzegi, ale z jakąś n...