sobota, 28 grudnia 2019

„Morderstwo to nie wypadek” Ann H. Gabhart

Morderstwo to nie wypadek to kolejna fenomenalna powieść Wydawnictwa Dreams.
To już III tom z serii Zagadki Hidden Springs – choć można czytać ją zupełnie niezależnie od dwóch poprzednich.




Czytałam wcześniejszy tom z tej serii (tutaj), wiedziałam więc że mogę spodziewać się zaskakującej fabuły, pełnej zwrotów akcji. Nie zawiodłam się!

Ann H. Gabhart już w pierwszym rozdziale pokazuje nam zagubioną nastolatkę Maggie.
Dziewczyna, która pisze pamiętnik w wieżyczce cudzej rezydencji, zostaje niespodziewanie świadkiem zbrodni. Coś, co miało dać jej wytchnienie i odcięcie się od problemów, spowodowało ich nagromadzenie.

Mimo, że ucieka z miejsca zabójstwa, zostawia po sobie ślad – dzwoni na telefon alarmowy. Boi się jednak, że przebywała w niedozwolonym miejscu i unika za wszelką cenę znajomego zastępcę szeryfa, który zaczyna podejrzewać, że to właśnie ona była osobą, która zostawiła po sobie głos pełen lęku.

Zastępca szeryfa Michael nie słucha własnej intuicji i zakłada, że doszło do zwykłego wypadku. Aż do czasu. Znajduje bowiem Maggie, która przyznaje mu, że nie tylko została świadkiem morderstwa, ale również zabójca wie kim jest, gdzie mieszka i że np. ma młodszego brata. Michael za wszelką cenę nie chce dopuścić do kolejnej zbrodni. Wszystko wokół wskazuje jednak, że morderca jest o krok dalej niż stróż prawa…

Kto spodziewa się taniej sensacji z trupem w tle – poczuje się zaskoczony. Autorka fenomenalnie buduje nie tylko napięcie, ale również sylwetki bohaterów. Wodzi nas za nos, nie dając łatwych podpowiedzi, wręcz przeciwnie – do samego końca nie wiedziałam kto jest winnym zabójstwa.

Pokazuje jak na dłoni ich zranienia, pragnienia, problemy. Uświadamia czytelnikowi jak radzą sobie z tym, co jest dla nich trudne i co dzieje się w ich głowach i sercach. Sprawia to, że wkraczamy w świat na pozór na co dzień niedostępny – do głębi ludzkich myśli, pragnień, lęków, do zawiłych rodzinnych koniugacji. Poznając kolejne zakamarki ludzkiego życia, widzimy jak obok tego rozgrywają się kolejne akty gonitwy za mordercą.

Czy winny zostanie znaleziony? Czy będą kolejne ofiary? Czy kobieta z demencją mówi prawdę i to nie pierwsze zabójstwo w tej rezydencji? Czy te zbrodnie coś ze sobą łączy? Czy ludzka pomoc będzie silniejsza od zła? 

Zapraszam do lektury – zapewniam podróż pełną wrażeń, która mimo, że ma w sobie wątek kryminalny, da również chwile wytchnienia, zadumy, nadziei.

Dziękuję Wydawnictwu Dreams za kolejną fenomenalną lekturę!

Tytuł Morderstwo to nie wypadek
Autor Ann H. Gabhart
Liczba stron 384
Wydawnictwo Dreams


Książkę można nabyć u Wydawcy i np. w salonach sieci EMPIK.
Oba zdjęcia są własnością Wydawnictwa Dreams.

„Menel” Włodzimierz Zaczek

Menel to powieść, która bardzo mnie zaskoczyła. Wiedziałam z notki na okładce, że to opowieść o bezdomności, choć nie przypuszczałam, że to zjawisko zostanie przedstawione w taki sposób.


zdjęcie okładki należy do Wydawnictwa Bernardinum

Włodzimierz Zaczek stworzył swego rodzaju podręcznik lekcji historii, gdy krok po kroku pokazywał nam losy pewnego człowieka. Zrobił to w sposób niezwykle zwinny, przejrzysty i wciągający. 

Poznajemy głównego bohatera jako małe dziecko, które wskutek wojny trafia w ręce Niemców. Oderwany z rodzinnego Gdańska, od kochających rodziców, cierpi i podświadomie szuka i tęskni za wszystkim co polskie. Gdy mija wojna, widzimy jak zmaga się z brakiem domu, pracy, rodziny. I choć zawsze pojawiają się w jego życiu dobrzy i życzliwi ludzie, jego historia jest niezwykle trudna. Prześladowania, odsiadka za niewinność, przymusowa praca w kopalni. 

Autor w sposób niezwykle realistyczny opisał jak funkcjonowała codzienność wojenna, sierocińce, pranie mózgu dzieciom. Pokazał też jak działał system komunistyczny w Polsce, w którym po ulicach szalało bezprawie.

W tym wszystkim wskazał mi jednak na człowieka, który najpierw był dzieckiem z traumą, później młodym, który za wszelką cenę walczył o normalność (i przetrwanie). W końcu został mężem, ojcem – choć i to okazało się być okraszone wielkim cierpieniem.
Na ulice trafił ponownie jako emeryt – opuścił dom, który zbudował własnymi rękoma, by nie być zawadą dla zięcia alkoholika i jego rodziny. Tak trafił do altanki, w której zginął wskutek głupiego wybryku młodzieży. Zginął razem z noworodkiem. Jak? Odsyłam do lektury!

Ta książka nie jest oczywista ani sztampowa. Ciągle zaskakuje, jest emocjonalna, ale i pokazuje fakty w sposób niezwykle klarowny. Jest bardzo ciężka – szczególnie dla kogoś, kto na co dzień nie zastanawia się nad ludzkim tragediami. Ta opowieść tragedie obnaża, wystawia na światło. Daje pole do refleksji i pozostawia czytelnika z otwartym sercem i zbolałym umysłem. Dlaczego?

Odsyłam do lektury. To jedna z lepszych książek jakie czytałam, choć jednocześnie była to lektura, którą chciałam jak najszybciej skończyć, przygniatała momentami cierpieniem głównego bohatera. 

Zdecydowanie polecam!

Tytuł Menel
Autor Włodzimierz Zaczek
Liczba stron 384
Wydawnictwo Bernardinum


Dziękuję Wydawnictwu za egzemplarz książki! Książka jest dostępna u Wydawcy.

„Przenoś góry! O nadziei, miłości i wierze studenckim okiem” Natalia Świt

Książka Natalii Świt to dla mnie ogromne zaskoczenie. Informacja na okładce sugeruje, że będzie ona o Regule św. Benedykta. Rzeczywiście jest, ale nie to było dla mnie trzonem tej książki. 



Bez wątpienia było nim głębokie przeżywanie i niesamowita umiejętność ujmowania w słowa trudnej rzeczywistości i głębi życia duchowego autorki. Zatem jest to książka nie tyle o Regule i św. Benedykcie, ale jest opowieścią – jak mówi tytuł – o nadziei, miłości i wierze studenckim okiem. 

Okiem czujnym, czasem zagubionym, innym razem wyraziście pokazującym błędne koła ludzkiego myślenia. Ta książka to coś, co zupełnie wymyka się spod kontroli – sięga bowiem takich strun, których zazwyczaj boimy się dotknąć.
Co takiego jest w ciszy, że aż tak się jej boimy? Co przerażającego jest w odcięciu się od nowoczesnych wynalazków, że komórkę nosimy zawsze przy sobie, by być w ciągłym kontakcie? Jakże wielki kontrast można ujrzeć pomiędzy nami, ludźmi XXI wieku, a świętym Benedyktem, który przez trzy lata być może nie wypowiedział ani jednego słowa! Str. 21
Nie jest to kompendium wiedzy, wykładnia duchowości jak w podręcznikach teologii. To połączenie sacrum z profanum – autorka w swoje osobiste refleksje niejako wplata spojrzenie Benedykta, opowiadając też o nim samym. Pokazano mi życie konkretnego człowieka, które przeplata się duchowością, którą odkrywa.
Podczas lektury odniosłam wrażenie, że święty Benedykt spisał swoje przemyślenia dla tych, którzy chcą codziennie, krok po kroku, iść do Boga. Nie jest to tekst dla sprinterów biegnących przez życie w tempie Usaina Bolta, lecz dla długodystansowców, mających chęć wybrania się w wieloletnią, duchową podróż. Str. 8
To, co było dla mnie trzonem tej książki i co najmocniej przenikało moje myśli to spojrzenie autorki na relacje z innymi ludźmi. Często takie, które naznaczone są bólem, odrzuceniem, niezrozumieniem, niechęcią – tego wszystkiego Natalia Świt doświadczała podczas choroby nowotworowej i depresji. I jak sama mówi – pomoc przyszła do niej spoza Kościoła, bo ludzie, którzy są z nim związani najbardziej zawiedli. 

Niespełnione obietnice, brak zainteresowania człowiekiem stojącym obok, ale też z drugiej strony „sesja chusteczkowa” czyli ramię, w które można się zwyczajnie wypłakać. Głębokie, szczere, dobre na osobisty rachunek sumienia. W tym wszystkim gdzieś pomiędzy jednym a drugim akapitem kawałek Reguły, który kapitalnie oddawał przesłanie autorki.



Zostałam zaproszona do duchowej wędrówki, a każda kolejna strona książki wciągała coraz bardziej, wyduszała wręcz z mojego wnętrza głębszą refleksję. 

Jeśli szukasz lektury na Adwent – ta jest rewelacyjnym pomysłem. Autorka porusza wiele tematów – m.in. o tym jak słuchać, by słyszeć, jak zarządzać sobą w odpowiedni sposób i dlaczego potrzeba nam do tego drugiego człowieka, jak planować, patrzeć na siebie i swoje życie, jakie środki lecznicze oferuje nam Kościół i wiele, wiele innych. To wszystko okraszone benedyktyńską myślą, przeżyciami autorki i pytaniami do refleksji własnej.

Czy polecam? Tak! Choć narracja, która pojawia się w tej książce jest zupełnie czymś innym, niż się początkowo spodziewałam, stała mi się bliska i mocno dotykała mojego patrzenia na siebie, Boga, drugiego człowieka. Jeśli szukasz dobrej duchowej lektury – nie zawiedziesz się!

Dziękuję Autorce za zaufanie, otwartość i pokazanie mi kawałka siebie. Natalio Świt – AMDG!

Tytuł Przenoś góry! O nadziei, miłości i wierze studenckim okiem
Autor Natalia Świt
Liczba stron 284


Fragment książki i informacje o możliwości zakupu można znaleźć  tutaj
https://switprzyherbacie.pl/przenosgory/2019/07/rozdzial-4-uszy-szeroko-otwarte/

„Hewel. Wszystko jest ulotne oprócz Boga”

Trafiają mi się czasami takie książki, które rozkładają zupełnie na łopatki. Hewel zostawił mnie niby napełnioną po brzegi, ale z jakąś n...